Fundacja im. Ireny Kwiatkowskiej

O Cioci Irence

i pomyśle na fundację jej imienia

Odkąd pamiętam była dla mnie Ciocią magiczną, wyjątkową i bardzo ważną. Słuchowiska radiowe dla dzieci z jej udziałem traktowaliśmy jak rodzinne święto. Z uchem przylepionym do radioodbiornika i rumieńcami na twarzy wsłuchiwałam się w każde ciocine słowo. Wyraźnie „widziałam” wszystkie postaci, które kreowała. a jak pięknie śpiewała...do dziś nucę piosenkę Koziołka Rududu, wspominam Plastusia, Anię z Zielonego Wzgórza, Ptasie radio. Szybko odkryłam, że oczarowała także inne dzieci, a mnie rozpierała duma.

Ta wspaniała artystka z radia zjawiała się nagle przede mną… jako moja własna ciocia …czary! Nie ukrywam, czułam wtedy wielki respekt, a czasami nawet lęk, bo oto ta niezwykła osoba jak najzwyczajniej w świecie wypytywała mnie drobiazgowo o lekcje, chciała usłyszeć postępy w grze na fortepianie… Była wymagająca, ale okazywała też wiele serca i czułości. Nasze spotkania nie były częste, tym bardziej każda chwila wspólnie z nią spędzona stawała się dla mnie coraz cenniejsza, wyznaczała moją drogę. Na straży tej drogi stali moi kochani rodzice, ale nie mam wątpliwości, że to właśnie Ona wprowadziła mnie na ścieżkę twórczości dla dzieci.

Tak oceniam to dziś, z perspektywy wielu lat, przez które wdzięczność moja dla niej stale rośnie. Dziękuję, że los postawił mnie przy Niej, że pozwolił nawet na szczególnie bliską więź w ostatnich dziesięciu latach jej życia.

17 września 2012r. minęła setna rocznica urodzin Ireny Kwiatkowskiej i niewiele brakowało byśmy czcili ten niezwykły Jubileusz wspólnie z Nią… Stało się inaczej. Jak więc uczcić go bez Niej, a zwłaszcza jak zachować na dłużej pamięć o Jej niezwykłej, stuletniej obecności wśród nas?… 

Może dobrym sposobem będzie jakaś inicjatywa, która przyniesie pożytek dzieciom?… Przecież Ciocia nigdy nie szczędziła im swego talentu, powszechnie wiadomo, jak poważała i ceniła małego słuchacza i widza. Zawsze mi powtarzała, że dziecko powinno mieć jak najczęściej kontakt z dobrą książką, teatrem, muzyką, rozwój dziecka poprzez sztukę uważała za szczególnie ważny. 

Tak zrodził się pomysł stworzenia Fundacji im.Ireny Kwiatkowskiej na rzecz twórczości dla dzieci. Pojawił się on także w umysłach i sercach moich niezawodnych przyjaciół, zwłaszcza Elżbiety Mazurkiewicz, Renaty Czaplińskiej, Angeliki Prokop-Grey, Urszuli Bogobowicz i mojej córki Doroty Jaremy. Jestem im bardzo wdzięczna.

Teraz pozostaje nadzieja, że naszą inicjatywę wesprą wszyscy, którzy mają we wdzięcznej pamięci kunszt aktorski Ireny Kwiatkowskiej i którym leży na sercu wychowanie dzieci w otoczeniu sztuki.

 

fot. Jola Lipka

bratanica
Krystyna Kwiatkowska-Jabłońska
Prezes Fundacji im. Ireny Kwiatkowskiej